Charlie i fabryka czekolady - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
18. Podróż rzeką czekoladową
Z mgły na rzece wyłoniła się różowa szeroka, wiosłowa łódź napędzana przez Umpa-Lumpy. Był to jacht Wonka wydrążony w landrynce. Umpa-Lumpy przywitały gości śmiechem. Veruca Salt znów nagabywała ojca, by kupił jej łódź z Umpa-Lumpami oraz czekoladową rzekę. Charli był pod wrażeniem wszystkiego co zobaczył. Pan Wonka poczęstował go oraz dziadka Joe kubkiem czekolady z rzeki. Wkrótce wpłynęli do tunelu, a Violet z przestrachem zapytała, czy wioślarze wiedzą, gdzie płyną. Pan Wonka zaintonował piosenkę, która świadczyła, że nie wiedzą. Opiekunowie, oprócz dziadka stwierdzili, że zwariował.
Nagle w tunelu rozbłysły światła. Pan Wonka cieszył się z coraz szybszego tempa swej łodzi. W ścianie tunelu Charlie dostrzegł zielone drzwi do magazyny, które zawierał wszystkie śmietany (bitą, tortową, kawową) oraz śmietankę do włosów, co zdziwiło Mikea. Kolejne czarne drzwi miały napis „Bicze, pejcze, batogi” co z kolei zadziwiło Verucę. Pan Wonka wytłumaczył, że służą one do bicia śmietany. Żółte drzwi oznajmiały, że za nimi są wszelkie ziarna: kakaowe, kawowe, galaretowe, dziewkowe. Ostatni rodzaj zdziwił Violet, jednak gospodarz stwierdził, że nie czas na pytani i wkrótce nakazał zatrzymać łódź.

19. Hala Wynalazków – niezniszczalne stodropsy i toffi włosiane
Łódź przybiła do drzwi z napisem „Hala Wynalazków. Uwaga: wstęp wzbroniony”. Było to najważniejsze miejsce w fabryce, do którego nawet Umpa-Lumpy nie miały wstępu. Konkurencja wiele by dała, by tam wejść. Pan Wonka zastrzegł, by nic nie dotykać i nic nie próbować, a tym bardziej nie stłuc. Hala Charliemu przypominała kuchnię czarownic, było tam wiele ganków, patelni, czajników, rur. W powietrzu unosił się dym, para i cudowne zapachy. Gospodarz biegał między różnymi naczyniami i miksturami.
Wytłumaczył, że duże zielone dropsy to niezniszczalne stodropsy, czyli dropsy, które mimo ssania nie malały. Przygotowane były z myślą o dzieciach mających małe kieszonkowe. Na razie były na etapie testów – jeden z Umpa-Lumpów ssał drops już od roku. Innym odkryciem było zupełnie nowy gatunek toffi - toffi włosiane. Po ich skosztowaniu rosły włosy, a także wąsy i broda. Jego proporcje nie były jeszcze doskonałe – działał za mocno. Mike chciał podważyć wagę wynalazku, ale przerwał mu pan Willy i zaprosił dalej.

20. Wielka gumiarka
W samym środku hali stała wielka maszyna, z której wychodziły setki rur, by łączyć się nad kadzią. Pan Wanka nacisną trzy przyciski – maszyna zaczęła głośno działać, z kanalików popłynęły różnobarwne substancje, zostały wymieszane w kadzi, a następnie w małej szufladce pojawił się mały, szary przedmiot. Obserwatorzy byli zawiedzeni. Jedynie Violet odgadła, że to kawałek gumy do żucia.

21. Pa, pa, Violet!
Wanka wyjaśnił, że to posiłek żucio-gumowy i zawarty jest w nim trzydaniowy obiad. Po wprowadzeniu go na rynek wynalazca pragnął rozwiązać problem z przygotowywaniem posiłków. Żując czuje się smak potraw i to, jak zapełniają brzuch. Niektórzy powątpiewali, a najbardziej zachwycona była Violet. Mimo ostrzeżeń ojca i uwagi pana Wanka, że guma jest jeszcze niedopracowana, dziewczynka pochwyciła gumę i wepchnęła ją sobie do ust.
Poczuła smak zupy pomidorowej i żuła dalej, mimo że wynalazca kazał jej wypluć gumę. Gdy przeszła do befsztyka jej rodzice przyklasnęli jej mając świadomość, że jest pierwszą osobą na świecie testującą żucio-gumowy posiłek. Wszyscy patrzyli na nią zafascynowani, tylko gospodarz protestował. Gdy przeszła do placka jagodowego jej matka zaniepokoiła się wyglądem jej noska, który robił się fioletowy. Wkrótce cała dziewczynka stała się fioletowa, a następnie granatowa jak jagodowy sok. Nagle Violet zaczęła puchnąć. Matka krzyczała, by wezwać lekarza, jednak było już za późno. Dziewczynka wyglądała jak monstrualna jagoda z ludzkimi nóżkami, rączkami i główką. Pan Wonka przyznał, że podobnie kończyły się wcześniejsze testy. Wezwał dziesięciu Umpa-Lumpów, którzy mieli zabrać Violet do Hali Soczystej, by wycisnąć z niej sok. Za nimi podążyli państwo Beauregarde. Umpa-Lumpy także teraz zaśpiewały pieśń piętnując dziewczynkę, która wciąż żuje gumę. Opowiedziały historię Miss Bigelow, która także wciąż żuła, aż przegryzła swój język na pół.

22. Korytarze
Charlie spytał o przyszłość Violet, a pan Willy zapewnił, że nie pozostanie jagodą, chociaż zapewne nie straci fioletowej barwy. Chłopczyk zapytał, że jeśli guma jest zła, to po co jest produkowana w fabryce, jednak gospodarz zbył go. Właściciel pędem udał się przez korytarze i wciąż popędzał pozostałych. Po drodze mijali wiele drzwi. Na jednych był napis: „Jadalne poduszki z pianki żelowej”, na innej: „Do bawialni tapety smakowe”. Na tapetach były narysowane owoce (oraz sporna czapeczka), a gdy się je polizało czuć było konkretny smak.
Inne drzwi prowadziły do miejsca produkcji gorących lodów na zimne dni, czekoladowego mleka prosto od krów, lotnych napoi, które sprawiały, ze człowiek się unosił. Aby zejść na ziemię należało puścić bąka. Pan Wonka zatrzymał się dopiero przy drzwiach z napisem: „Grzeczne cukierki oczekują nagości”.

23. Grzeczne cukierki oczekują nagości
Wszyscy stłoczyli się przed przeszklonymi drzwiami. Za nimi widzieli, jak Umpa-Lumpy malują zwykłym białym cukierkom twarzyczki. Dzieci nie mogły zrozumieć jak cukierki mogą czegoś oczekiwać i jak mogą być grzeczne, skoro oczekują nagości. Pan Salt uspokajał córkę, a panu Wance powiedział, że jego żarty są w złym guście. Oburzony gospodarz otworzył drzwi – cukierki obróciły się w ich stronę, uśmiechnęły i zaczęły puszczać oczka. Pan Wanka triumfował – udowodnił, że cukierki oczekują „na gości”. Rzeczywiście po przyjrzeniu się między „na” a „gości” była przerwa. Na kolejnych drzwiach widniało: „Cukierłyski i Cukierówka”. Spodobało się to panu Saltowi, jednak gospodarz nakazał iść dalej. Wspomniał, że Umpa-Lumpy uwielbiają to i „czasami nieźle mają w czubie”. Goście doszli do schodów – pan Willy i dzieci zjechali po poręczy. Dorośli byli już bardzo zmęczeni wycieczką.

24. Veruca w Hali Orzechowej
Zatrzymali się na odpoczynek przed Halą Orzechową, jednak pan Wanka zabronił wchodzenia, by nie przeszkadzać wiewiórkom. Na sali sto wiewiórek sprawnie rozłupywało orzechy laskowe. Tylko one potrafiły zachować orzechy w całości. Puste natomiast wyrzucały do kosza. Veruca Salt wykrzyknęła, że natychmiast chce mieć taką wiewiórkę. Wymieniła zwierzęta, jakie miała w domu i zażądała wiewiórki.
Pan Salt wyciągnął portfel, jednak pan Wonka stwierdził że zwierzątka nie są na sprzedaż. Veruca oburzyła się i, nim ktokolwiek zdążył ją powstrzymać, weszła do środka. Już wyciągała rękę po jedną z wiewiórek, gdy całe stado rzuciło się na nią, a jedna zaczęła opukiwać jej głowę. Uznały ją za pusty orzech (pan Wonka stwierdził, że ma pusto w głowie) i wrzuciły do otworu na śmieci. Pan Willy poinformował że otwór prowadzi do głównego przewodu odprowadzającego nieczystości, które ostatecznie są spalane (ogień rozpala się co dwa dni). Pani i pan Salt oburzyli się pan Wonka ze spokojem powiedział, że mogą uratować córkę. Gdy państwo Salt pochylali się nad otworem zostali do niego kolejno wepchnięci przez wiewiórki. Rozbrzmiała kolejna pieść Umpa-Lumpów o tym, co czeka Veruce w otworze na śmieci, zaś za jej krnąbrne wychowanie winią rodziców.

25. Wielka szklana winda
Pan Wonka zapewnił, że wszystkie dzieci powrócą. Dziadek Joe i Charlie chcieli iść dalej, jednak pozostali goście czuli się zmęczeni. Pan Wonka zdecydował się skorzystać z windy. Wewnątrz, także na suficie, były tysiące małych przycisków z małymi napisami. Winda poruszała się także na boki i na ukos. Miała szklane ściany. Gospodarz powiedział, że każdy z chłopców może nacisnąć jeden guzik, Charlie zaczął odczytywać kolejne nazwy przy guzikach, było ich jednak tak wiele, a czasu mało.

Mike Teavee spytał czy nie ma sali telewizyjnej. Okazało się, że jest „Czekolada telewizyjna” i ten przycisk wcisnął chłopiec. Winda gwałtownie ruszyła i wszyscy prócz Wonki upadli. Winda poruszała się na różne strony niczym rakieta. Dziadek Joe i Charlie cieszyli się z ekscytującej przejażdżki. Podziwiali widoki za oknem – górę karmelu czy wioskę małych Umpa-Lump. Pani Teavee zrobiło się niedobrze, jednak winda wkrótce się zatrzymała. Właściciel uprzedził, by w Hali Telewizyjnej niczego nie dotykać.

26. Hala Czekolady Telewizyjnej
Przy wejściu goście dostali ciemne okulary, by nie oślepiało ich światło. Pomieszczenie było długie i jasne. W jednym z rogów poważne Umpa-Lumpy w skafandrach czyściły wielką kamerę. W drugim siedziała jedna Umpa-Lumpa, która testowała „czekoladę telewizyjną”. Niecierpliwy Mike chciał koniecznie wiedzieć, co to jest, za co zbeształ go pan Willy. Stwierdził, że telewizję powinno się dawkować, a nie oglądać godzinami. Wytłumaczył najpierw, jak działa telewizor. Według niego kamera rozkładała obraz na milion maciupkich cząsteczek, które były wystrzeliwane w niebo, a następnie składane w odbiorniku. Mały Mike zaprzeczył, jednak Wonka ignorował jego wtrącenia i powiedział, że podobnie jak z obrazem pragnie zrobić z czekoladą (przesyłać ją na odległość).
Udowodnił to. Umpa-Lumpy wniosły wielką czekoladę (telewizja wszystko zmniejsza), nastąpił błysk i słodycz zniknął. Po chwili pojawił się na ekranie. Charlie za namową Wonki wyciągnął dłoń, w której po chwili znalazł się baton. Mężczyzna w cylindrze pragnął tę metodę wprowadzić na wielką skalę.

27. Mike Teavee nadany przez telewizję
Mike Teavee spytał, czy można tak przesyłać inne rzeczy. Gdy spytał o ludzi pan Wonka stwierdził, że wolałby nie ryzykować. Jednak chłopczyk go nie słuchał, podbiegł do kamery, by być pierwszą osobą emitowaną przez telewizję. Mimo krzyków pana Wonki i mamy odepchnął Umpa-Lumpy i włączył kamerę. Mike zniknął, a jego rodzice byli przerażeni. Leciał w milionie fragmencików nad ich głowami. Pan Wonka ostrzegł, że do ekranu czasem dociera pół obrazu. Wszyscy stanęli przed telewizorem i z niecierpliwością oczekiwali na efekt. Po chwili na ekranie pojawił się Mike – liliput. Cieszył się, że był pierwszą transmitowaną osobą. Pani Teavee dopytywała, czy już zawsze będzie taki mały. Martwili się, że w szkole go zadepczą.

Pan Teavee stanowczo stwierdził, że wyrzuci telewizor, a jego syn dostał szału. Ojciec jednak schował go do kieszeni. Pan Wonka stwierdził, że może uda się go rozciągnąć w maszynie do testowania gumy do żucia, a następnie dzięki cudownej superwitaminowej czekoladzie wróci do normalnych rozmiarów. Wezwane Umpa-Lumpy odprowadziły państwa Teavee z malutkim synem. Nastąpiła ponownie pieśń robotników fabryki dotycząca telewizji. Umpa-Lumpy śpiewały, ze zaśmieca ona umysł, niszczy wyobraźnię. Zamiast tego radziły sięgnąć po książki.

28. Został tylko Charlie
Pan Wonka zdziwił się, że do oprowadzania pozostał mu jedynie Charlie. Zaczął mu gratulować i stwierdził, że wygrał. Jednak uprzedził, że muszą się spieszyć, by załatwić wiele spraw. Wbiegli do windy. Dziadek i Charlie nie bali się – czuli podniecenie. Pan Willy wybrał przycisk: „W górę i jeszcze dalej”. Maszyna wciąż przyspieszała, niczym rakieta. Po raz pierwszy gospodarz wcisnął ten guzik. Nagle nastąpił silny trzask i hałas. Winda przebiła się przez dach fabryki i leciała w niebo. Pan Wonka uspokajał podróżnych. Winda z kryształowego cukru w końcu zatrzymała się, a w dole widzieli całe miasto. Dostrzegli także pozostałe dzieci w wyprawy.

29.Pozostałe dzieci wracają do domu
Zjechali w dół i zawiśli nad bramą. Stały tam załadowane ciężarówki ze słodyczami dla posiadaczy Złotych Talonów. Do pierwszej wsiadł Augustus z rodzicami. Zmienił się – był szczupły. Pannie Violet pozostała fioletowa twarz, zaś państwo Salt byli cali w śmieciach. Mike był nad wyraz wyciągnięty, ale pan Wonka stwierdził, że będzie chciał go przyjąć każdy zespół koszykówki. Stwierdził, że musi z Charliem porozmawiać i winda ponownie ruszyła.

30. Fabryka czekolady Charliego
Winda wzniosła się nad miasto. Pan Wonka spytał czy Charlie kocha fabrykę czekolady, zaś chłopiec przytaknął. Mężczyzna stwierdził, że sprezentują mu ją i przejdzie na jego własność, gdy dorośnie. Charlie uznał to za żart, a dziadek Joe zaniemówił. Pan Wonka stwierdził, że jest bardzo stary, nie ma dzieci, a chciałby komuś przekazać swoją fabrykę. Uważa, że dorośli są zbyt uparci, dlatego zdecydował się oddać ją wraz z sekretami dobremu wrażliwemu dziecku. Dlatego umieścił w czekoladach Złote Talony.

Pan Willy spytał Charliego o resztę rodziny, by przenieść ich do fabryki. Charlie obawiał się, że ciężko będzie przetransportować dziadków, jednak Wonka bez namysłu dostał się do małego domku przez dach, czym przestraszył jego mieszkańców. Chłopiec rzucił się mamie na szyję i powiedział o przeprowadzce. Pan Bucket wziął właściciela fabryki za wariata. Dziadkowie sprzeciwiali się przenosinom, dlatego zostali wraz z łóżkiem wepchnięci do windy, podobnie jak państwo Bucket. Charlie uspokajał dziadków. Roześmiał się na pytanie babci Josephine, czy będzie tam coś do jedzenia.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Streszczenie Charliego i fabryki czekolady w pigułce
2  Umpa-Lumpy - opis i charakterystyka
3  Geneza „Charliego i fabryki czekolady”



Komentarze: Charlie i fabryka czekolady - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: